Dlaczego nie udało mi się ubezpieczyć 24-letniego Klienta?

Pierwsze podejście do ubezpieczeń mieliśmy z panem Maćkiem przy kredycie hipotecznym. Uzyskaliśmy kredyt na zakup mieszkania, więc wykupiliśmy przy okazji ubezpieczenie na wypadek śmierci, żeby zabezpieczyć rodzinę przed dziedziczeniem długu. Zaproponowałem też ochronę na wypadek niezdolności do pracy, poważnych zachorowań czy uszczerbków na zdrowiu, ale pan Maciek nie był wtedy tym zainteresowany – jednym z powodów były niepewne koszty związane z przeprowadzką do nowej nieruchomości. Poza tym, co może się człowiekowi stać w wieku 23 lat? Nowotwory i zawały dopadają przecież ludzi po 50-tce – argumentował. 

Minął rok i pan Maciek skontaktował się ze mną ponownie. Postanowił przejść na B2B z pracodawcą, więc stracił prawo do L4 wynikającego z umowy o pracę. W tej sytuacji ubezpieczenie ochronne okazało się być bardziej potrzebne, bo ryzyko finansowe stało się większe. 

Złożyliśmy wnioski do 2 towarzystw ubezpieczeniowych, opisując historię medyczną klienta – rwę kulszową i kilka innych mało znaczących dolegliwości. Niestety po ocenie stanu zdrowia klienta oba towarzystwa zaproponowały klientowi kontrofertę w postaci albo drastycznego zwiększenia składki albo w formie wyłączenia ochrony za pobyty w szpitalu i operacje związane z kręgosłupem. Na takie propozycje nie zgodził się klient, co zresztą było totalnie zrozumiałe. W tej sytuacji bez sensu było płacić więcej za „dziurawą” ochronę.

Lekcja z tej historii? Ubezpieczenia uruchamia się, jak jest się młodym i zdrowym. Bo im jesteśmy starsi, tym przystąpienie do ubezpieczenia jest dla nas droższe (wyższa składka za przystąpienie do ochrony), a ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych – większe, przez co wykupienie polisy może stać się w przyszłości niemożliwe. 

Niestety nie da się przewidzieć jak zareagują towarzystwa ubezpieczeniowe. Czasami udaje się ubezpieczyć klienta z bardzo poważną chorobą (np. po wyleczeniu z nowotworu), a czasami nawet drobne dolegliwości stanowią przeszkodę nie do przejścia. Klienci bardzo często myślą o wykupieniu polisy dopiero wtedy, gdy coś zaczyna się dziać, a tutaj paradoksalnie trzeba zacząć dzisiaj, póki jest się zdrowym. Żeby nie być mądrym Polakiem po szkodzie…